Seks powoduje tycie?

Każdy człowiek doskonale wie, że z seksu może płynąć wiele korzyści, w tym także zdrowotnych. Nierzadko wspomina się także możliwość spalania większej ilość kalorii. Wynikać by mogło z tego, że podczas seksu można sporo schudnąć. Jednak nie wszyscy mają takie zdanie. Weźmy na przykład zdanie  Ritesh Menezesa – z wydziału u Medycyny Sądowej i Toksykologii Kasturba Medical College w Mangalore, którego zdaniem wzmożona aktywność seksualna może prowadzić do przyrostu tkanki tłuszczowej, a więc i dodatkowych kilogramów.

Za nadwagę odpowiedzialna prolaktyna

Badacze uważają, że za taki stan odpowiada prolaktyna – jeden z hormonów płciowych. Produkowany jest przez przysadkę mózgową. Odpowiada między innymi za wzrost piersi w okresie dojrzewania. Ponadto przyczynia się do stymulowania rozwój gruczołów mlecznych oraz stworzenie się mleka. U mężczyzn natomiast obecna prolaktyna odpowiada za miłość ojcowską.

Okazuje się, że po odbytym stosunku seksualnym poziom prolaktyny wyraźnie wzrasta. Dotyczy to przede wszystkim tych aktów miłosnych, które zakończyły się orgazmem. Taka sytuacja dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Jeżeli stężenie prolaktyny w organizmie będzie stale i regularnie się podwyższał może doprowadzić do hiperprolaktynemii. Jest to dolegliwość, która – jak wykazały badania – dotyczy osób wykazujących tendencję do tycia.

Badania przeprowadzone nad wpływem tego hormonu na mężczyzn wykazały, że gdy ich partnerka jest w ciąży, panowie przybierają na wadze, co także spowodowane jest wzrostem poziomu tego „przysadkowego” hormonu.

Przeciwnicy Ritesh Menezesa

Nie wszyscy zgadzają się z teoriami wysnutymi przez Ritesh Menezesa. Do grona jego przeciwników zalicza się między innymi Stuart Body, który uważany jest za odkrywcę zjawiska  wzrostu poziomu prolaktyny po odbytym stosunku seksualnym. Jest on zdania, że istnieje tylko i wyłącznie związek z intensywnością i częstotliwością stosunków pochwowych z ubytkiem masy ciała.

Ów specjalista przeprowadził nawet badania na sporej grupie kobiet. Ivh wyniki jednoznacznie wskazywały, że te panie, które częściej uprawiały seks, miały mniejszą masę ciała.

Zdaniem Stuarta Brody’ego teorie wysnuwane przez Menezesa daleko odbiegają od prawdy. Brody zarzuca mu, iż jego porównywanie patologicznego stężenia prolaktyny w przebiegu hiperprolaktynemii z zupełnie normalnym wzrostem poziomu tego hormonu po odbytym stosunku seksualnym nie jest właściwe. Brody uznał, że takie porównanie niczym nie różni się od porównania podwyższone tętno po aktywności fizycznej z nieprawidłowym tętnem w stanie spoczynku.

Podsumowanie

Wszystko wskazuje więc, że nie należy rezygnować z uprawiania seksu z obawy przez dodatkowymi kilogramami. Jak na razie twierdzenia Menezesa nie zostały jeszcze potwierdzone innymi badaniami. Do tego czasu można spokojnie i bez obaw o własną sylwetkę czerpać przyjemność z miłosnych igraszek.

2,9 k

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *